Nostalgiczna TV Blog
piątek, 11 listopada 2016
Historia programu Europa da się lubić oczami widza
W tym wpisie zamieszczam linki do serii dziewięciu artykułów o historii programu Europa da się lubić.
Artykuły Extra są dodatkowymi artykułami, gdzie zamiast kolejnego sezonu omawiam coś związanego z programem.
Wstęp
Sezon 1
EXTRA 1
Sezon 2
Sezon 3
EXTRA 2
Sezon 4
Sezon 5
Sezon 6
Historia programu Europa da się lubić oczami widza (6) Sezon 6
Wszystko kiedyś kończy... Tak już w życiu bywa, że nawet najwspanialsze programy z jakimi mamy masę wspomnień kiedyś się kończą...
Jak już wspominałem poprzednio 5 sezon był nieco słabszy od poprzednika, a jego druga połowa była jeszcze gorsza. Po tym dostaliśmy jeszcze jeden sezon. Pora była już stabilna: sobota o 19.00.
Zapewne pamiętacie, że pomarańczowo-różowy wystrój studia mi nie pasował? Myślałem wtedy, że gorszego, bardziej nie pasującego do programu nie da się zrobić. Los chyba potraktował to jak wyzwanie, bo tu twórcy scenografii (albo ten kto im to projektował) przeszli samych siebie. Ciemne czarne ściany może się nadają do talk showów, gdzie rozmawia się o polityce czy innych ważnych sprawach, a nie do programu rozrywkowego. Wiele elementów tego wystroju wydawało się dodanych przypadkiem, bo nie sprawiają jednolitego konceptu.
Sam sezon to właściwie jedno wielkie "ale to już było". Te same tematy co kiedyś, ci sami polscy goście co kiedyś, tylko uczestnicy i ich humor nie ten. Ostatni sezon oglądałem głównie z poczucia fanowskiego obowiązku. Gdy usłyszałem o tym, że program zostaje zakończony poczułem pewną ulgę. W końcu wykorzystano ile się dało z programu i raczej jego kontynuacja nie miała sensu. Nie było już tematów, a wiele osób które wcześniej były głównymi motorami programu zaczęli zajmować się czymś innym.
Przygotowano specjalnie ostatni odcinek, w którym ostatecznie pożegnano się z widzami. To było świetne zamkniecie tego programu. Choć zawsze żal patrzeć na to jak znika twój ulubiony program to jednak lepsze to niż urwanie go po prostu.
Czy będę tęsknił? Oczywiście. Często zdarza mi się wspominać czasy kiedy widziałem program.
Czy uważam, że powinien trwać dłużej? Nie, to był dobry moment. Było już wiadomo, że już więcej chleba z tej mąki nie wyjdzie. Gdyby program skończył się wcześniej zapewne mielibyśmy poczucie niedosytu w stylu"szkoda, że urwali. Powinni kontynuować bo było super", a tak wszyscy raczej dostrzegli, że kontynuacja programu sensu nie ma.
Jeśli czytają mnie jakieś osoby, które były związane z powstawaniem programu (zwłaszcza jego uczestnicy) to pragnę wam podziękować. Niecodziennie zdarza się widzieć tak ciekawy i zabawny program. Żaden inny nie wciągnął mnie aż tak mocno. Śledzenie programu dało mi wiele rozrywki w momentach kiedy potrzebowałem śmiechu.
Mam nadzieje, że czytanie tych ośmiu wpisów sprawiło wam przyjemność. Może macie jakieś wspomnienia związane z oglądaniem tego programu? Albo samym programem?
Jak już wspominałem poprzednio 5 sezon był nieco słabszy od poprzednika, a jego druga połowa była jeszcze gorsza. Po tym dostaliśmy jeszcze jeden sezon. Pora była już stabilna: sobota o 19.00.
Zapewne pamiętacie, że pomarańczowo-różowy wystrój studia mi nie pasował? Myślałem wtedy, że gorszego, bardziej nie pasującego do programu nie da się zrobić. Los chyba potraktował to jak wyzwanie, bo tu twórcy scenografii (albo ten kto im to projektował) przeszli samych siebie. Ciemne czarne ściany może się nadają do talk showów, gdzie rozmawia się o polityce czy innych ważnych sprawach, a nie do programu rozrywkowego. Wiele elementów tego wystroju wydawało się dodanych przypadkiem, bo nie sprawiają jednolitego konceptu.
Sam sezon to właściwie jedno wielkie "ale to już było". Te same tematy co kiedyś, ci sami polscy goście co kiedyś, tylko uczestnicy i ich humor nie ten. Ostatni sezon oglądałem głównie z poczucia fanowskiego obowiązku. Gdy usłyszałem o tym, że program zostaje zakończony poczułem pewną ulgę. W końcu wykorzystano ile się dało z programu i raczej jego kontynuacja nie miała sensu. Nie było już tematów, a wiele osób które wcześniej były głównymi motorami programu zaczęli zajmować się czymś innym.
Przygotowano specjalnie ostatni odcinek, w którym ostatecznie pożegnano się z widzami. To było świetne zamkniecie tego programu. Choć zawsze żal patrzeć na to jak znika twój ulubiony program to jednak lepsze to niż urwanie go po prostu.
Czy będę tęsknił? Oczywiście. Często zdarza mi się wspominać czasy kiedy widziałem program.
Czy uważam, że powinien trwać dłużej? Nie, to był dobry moment. Było już wiadomo, że już więcej chleba z tej mąki nie wyjdzie. Gdyby program skończył się wcześniej zapewne mielibyśmy poczucie niedosytu w stylu"szkoda, że urwali. Powinni kontynuować bo było super", a tak wszyscy raczej dostrzegli, że kontynuacja programu sensu nie ma.
Jeśli czytają mnie jakieś osoby, które były związane z powstawaniem programu (zwłaszcza jego uczestnicy) to pragnę wam podziękować. Niecodziennie zdarza się widzieć tak ciekawy i zabawny program. Żaden inny nie wciągnął mnie aż tak mocno. Śledzenie programu dało mi wiele rozrywki w momentach kiedy potrzebowałem śmiechu.
Mam nadzieje, że czytanie tych ośmiu wpisów sprawiło wam przyjemność. Może macie jakieś wspomnienia związane z oglądaniem tego programu? Albo samym programem?
Historia programu Europa da się lubić oczami widza (5) Sezon 5
W roku 2006 program chciano zakończyć ze względu na niską oglądalność. Na szczęście się tak nie stało. Program dostał swoją porę w poniedziałki o 20.40, dzięki czemu nie musiał rywalizować z tańczącymi gwiazdami. Później dzień zmieniono na piątek.
W paru pierwszych odcinkach ponownie pojawiła się Martina Karlova z Czech. Jeśli chodzi o nowych uczestników to raczej ciężko wskazać jakiś, którzy by zapadli widzom bardziej w pamięć. W dodatku z czasem można było odnieść wrażenie,że kończą się pomysły na odcinki. Stąd ciągłe powroty do wcześniej podejmowanych tematów. W tym sezonie mieliśmy 100 odcinek i całe szczęście tym razem zamiast benefisu dostaliśmy normalny odcinek, który stanowił pewne podsumowanie programu i tego co z nim związane. Odcinek ten pokazał scenę, która stała się hitem w internecie. Chodzi o nieudany wjazd Conrado Moreno skuterem przy kręceniu odcinka Europa bezpieczna.
Ogólnie patrząc sezon ten był bardzo niejednorodny. O ile pierwsza połowa zdawała się w miarę kontynuować dobrą passę poprzednika (choć nie zawsze wychodziło to może już tak perfekcyjnie), to gdzieś po 100 odcinku dostrzegalne stało się nagminne powielanie tematów odcinka oraz co raz rzadsze wizyty tych uczestników, którzy w dużym stopniu robili z tego dobre show. Nowe osoby nie potrafiły solidnie wypełnić tej luki. Powoli widać było upadek programu o którym więcej w szóstym wpisie.
Ten sezon oceniam raczej średnio. Jeszcze pierwsza jego połowa w miarę trzymała poziom, ale później już było znacznie gorzej. Sam widziałem spadek formy i choć program stawał się słabszy nadal go oglądałem.
W paru pierwszych odcinkach ponownie pojawiła się Martina Karlova z Czech. Jeśli chodzi o nowych uczestników to raczej ciężko wskazać jakiś, którzy by zapadli widzom bardziej w pamięć. W dodatku z czasem można było odnieść wrażenie,że kończą się pomysły na odcinki. Stąd ciągłe powroty do wcześniej podejmowanych tematów. W tym sezonie mieliśmy 100 odcinek i całe szczęście tym razem zamiast benefisu dostaliśmy normalny odcinek, który stanowił pewne podsumowanie programu i tego co z nim związane. Odcinek ten pokazał scenę, która stała się hitem w internecie. Chodzi o nieudany wjazd Conrado Moreno skuterem przy kręceniu odcinka Europa bezpieczna.
Ogólnie patrząc sezon ten był bardzo niejednorodny. O ile pierwsza połowa zdawała się w miarę kontynuować dobrą passę poprzednika (choć nie zawsze wychodziło to może już tak perfekcyjnie), to gdzieś po 100 odcinku dostrzegalne stało się nagminne powielanie tematów odcinka oraz co raz rzadsze wizyty tych uczestników, którzy w dużym stopniu robili z tego dobre show. Nowe osoby nie potrafiły solidnie wypełnić tej luki. Powoli widać było upadek programu o którym więcej w szóstym wpisie.
Ten sezon oceniam raczej średnio. Jeszcze pierwsza jego połowa w miarę trzymała poziom, ale później już było znacznie gorzej. Sam widziałem spadek formy i choć program stawał się słabszy nadal go oglądałem.
Historia programu Europa da się lubić oczami widza (4) Sezon 4
Koniec 3 sezonu był też końcem pewnej epoki, bowiem program na wakacje zniknął z anteny. W przeciwieństwie do poprzednich lat nie puszczano żadnych archiwalnych odcinków. Zdało się zauważyć iż wielka popularność programu się trochę osłabia. Choć oczywiście uczestnicy programu nadal pojawiali się w różnych innych miejscach jak specjalne odcinki Jaka to melodia czy w Mazurskiej nocy Kabaretowej.
Warto zauważyć, że konkurencja nie próżnowała. Stacja TVN rzuciła na starcie przeciwko Europie swój największy hit czyli Taniec z gwiazdami. Program ten z zaledwie kilkuletnią przerwą i jedną zmianą stacji istnieje do dziś. Pierwsza edycja leciała w soboty, ale już przy drugiej program dostał swoją porę z którą przez lata był kojarzony czyli niedziela 20.00
Tak więc sytuacja programu nie była zbyt wesoła. Z jednej strony szał na europejską tematykę opadał, z drugiej konkurencja wytacza swoje największe hity przeciw nim. A do tego w marcu na TVP1 pojawił się serial Ranczo, kultowy serial, który także przyciągał masę widzów. To wszystko doprowadziło do tego iż w 2006 roku program miał zostać zdjęty z anteny. Pod koniec sezonu zaczęto kilka razy zmieniać porę emisji. Część odcinków leciała w środy o 19.00, jednak nadal się zdarzały odcinki w niedzielę. To był dość spory bałagan, który sprawiał, że łatwo było przegapić kolejną odsłonę programu.
Z nowych osób, o których warto wspomnieć pojawili się Dimitrij Strelnikoff i Irina Bogdanovitch reprezentujący Rosję.
W sezonie tym mieliśmy odcinek wigilijny, który leciał w wigilie o 20.00.
Po raz pierwszy pojawili się przedstawiciele państw nieeuropejskich. Stało się tak w odcinku Europa kontra Ameryka.
Warto też dodać, że w nowym sezonie kompletnie zmieniono studio. Wcześniej z sezonu na sezon widać było drobne zmiany, ale tym razem dokonano kompletnej rewolucji. Gdy po raz pierwszy ujrzałem to połączenie pomarańczowego z różem pomyślałem, że gorszego i bardziej niepasującego wystroju studia zrobić nie mogli (jeden z kolejnych sezonów udowodnił mi, że nie miałem racji).
Gdy po 2 wakacyjnych miesiącach bez programu obejrzałem pierwszy odcinek nowego sezonu czyli Europa Miss to byłem zawiedziony nie tylko studiem, ale też i poziomem programu. Na szczęście późniejsze odcinki reprezentowały były lepsze. Pomimo falstartu 4 sezon wspominam bardzo mile. Odcinki w większości mi się podobały, zaś ja stałem się jeszcze bardziej zaangażowanym fanem bowiem zacząłem zapisywać kto pojawiał się w którym odcinku oraz zbierać różne wycinki z TeleTygodnia dotyczące programu.
W tym sezonie pojawił się odcinek Viva la France i stał się moim ulubionym ze względu na tematykę, wszak do Francji miałem słabość od dziecka.
Sezon czwarty tak samo jak sezon drugi jest jednym z tych, które uważam w programie za najlepsze.
Warto zauważyć, że konkurencja nie próżnowała. Stacja TVN rzuciła na starcie przeciwko Europie swój największy hit czyli Taniec z gwiazdami. Program ten z zaledwie kilkuletnią przerwą i jedną zmianą stacji istnieje do dziś. Pierwsza edycja leciała w soboty, ale już przy drugiej program dostał swoją porę z którą przez lata był kojarzony czyli niedziela 20.00
Tak więc sytuacja programu nie była zbyt wesoła. Z jednej strony szał na europejską tematykę opadał, z drugiej konkurencja wytacza swoje największe hity przeciw nim. A do tego w marcu na TVP1 pojawił się serial Ranczo, kultowy serial, który także przyciągał masę widzów. To wszystko doprowadziło do tego iż w 2006 roku program miał zostać zdjęty z anteny. Pod koniec sezonu zaczęto kilka razy zmieniać porę emisji. Część odcinków leciała w środy o 19.00, jednak nadal się zdarzały odcinki w niedzielę. To był dość spory bałagan, który sprawiał, że łatwo było przegapić kolejną odsłonę programu.
Z nowych osób, o których warto wspomnieć pojawili się Dimitrij Strelnikoff i Irina Bogdanovitch reprezentujący Rosję.
W sezonie tym mieliśmy odcinek wigilijny, który leciał w wigilie o 20.00.
Po raz pierwszy pojawili się przedstawiciele państw nieeuropejskich. Stało się tak w odcinku Europa kontra Ameryka.
Warto też dodać, że w nowym sezonie kompletnie zmieniono studio. Wcześniej z sezonu na sezon widać było drobne zmiany, ale tym razem dokonano kompletnej rewolucji. Gdy po raz pierwszy ujrzałem to połączenie pomarańczowego z różem pomyślałem, że gorszego i bardziej niepasującego wystroju studia zrobić nie mogli (jeden z kolejnych sezonów udowodnił mi, że nie miałem racji).
Gdy po 2 wakacyjnych miesiącach bez programu obejrzałem pierwszy odcinek nowego sezonu czyli Europa Miss to byłem zawiedziony nie tylko studiem, ale też i poziomem programu. Na szczęście późniejsze odcinki reprezentowały były lepsze. Pomimo falstartu 4 sezon wspominam bardzo mile. Odcinki w większości mi się podobały, zaś ja stałem się jeszcze bardziej zaangażowanym fanem bowiem zacząłem zapisywać kto pojawiał się w którym odcinku oraz zbierać różne wycinki z TeleTygodnia dotyczące programu.
W tym sezonie pojawił się odcinek Viva la France i stał się moim ulubionym ze względu na tematykę, wszak do Francji miałem słabość od dziecka.
Sezon czwarty tak samo jak sezon drugi jest jednym z tych, które uważam w programie za najlepsze.
Historia programu Europa da się lubić oczami widza EXTRA (2) Benefis Europa da się lubić
Wiele serii filmów czy seriali ma swoje "trupy w szafie" czyli rzeczy które słusznie zostały zapomniane, ponieważ stanowią jedną z najgorszych rzeczy związanych z danym dziełem.
I dziś pomówimy o jednej z najsłabszych rzeczy związanych z programem
W roku 2005 popularnymi show puszczanymi w soboty o 20.00 były benefisy związane z różnymi okazjami czy urodzinami aktora czy to z okrągłą rocznicą działalności twórczej. Z okazji 50 odcinka takiego programu doczekało się Europa da się lubić.
I taka mała uwaga. W tym artykule moim zamiarem nie jest urażanie nikogo czy niszczenie mu wspomnień. Rozumiem, że dla pracujących przy programie osób mogło to być wyjątkowe wydarzenie, które miło im się kojarzy. Jednak ja tu patrzę z perspektywy widza i oceniam to co mi zaserwowała telewizja. Bo skoro ktoś stwierdził, że coś takiego nadaje się do puszczenia widzom i będzie dla nich rozrywką to mam prawo to zweryfikować.
Program został nadany 26 marca 2005 roku w wielkanocną sobotę. Nigdy więcej go nie powtórzono. Jestem tego prawie pewien, gdyż niegdyś dość dokładnie przeglądałem telewizyjne ramówki znając je wręcz na pamięć.
Zacznę od pozytywów, bo takowe są. Czuć dość "rodzinną" atmosferę pośród ludzi, którzy złożyli się na ten sukces. To co mówił pan Jacek Cygan na początku swojego wystąpienia o Niemcu i angliku śpiewającym napisaną przez niego piosenkę to piękne słowa idealnie opisujące idee programu. Jednak im dalej w las tym gorzej.
Jednym z wielu powodów da którego ten benefis okazał się słaby to dość mocny montaż, gdzie co chwila ma się wrażenie, że coś poucinano, a całość z jednego szybko przeskakuje w drugie. Zazwyczaj w różnej maści programach montaż robi się tak, by dać widzowi coś co ma swój rytm i tworzy jakąś całość. Tu co chwila mamy wrażenie, że ledwie coś się zaczęło, a tu nagle pojawia się kolejna rzecz. Na przykład w pewnym momencie na tron siadają Steve Terret i Elisabeth Duda. Mamy chwilę gdy żartują sobie z książki Terreta (częsty motyw w programie), a potem leci piosenka, a po niej oboje siedzą już na swoich miejscach jak gdyby nigdy nic. Pamiętam ten moment dość mocno, bo jako fan pani Eli liczyłem na to iż ów program nareszcie będzie miał coś ciekawego.
Wiele jest w tym momentów, które są docenieniem czyjeś pracy i podkreśleniem tego robili dla programu, ale dla widza takie rzeczy nie są ciekawe. A przynajmniej w takiej formie. To jak oglądanie imprezy firmowej obcych ludzi.
Żarty nie były zbyt udane. Taki Grabowski o ile jako aktor jest dobry, to na kogoś kto ma opowiadać jakiś kabaretowy monolog się kompletnie nie nadaje. Tak samo wiele innych elementów, jak chociażby niby śmieszne wierszyki zapowiadające kolejnych gości do tego by usiedli na honorowym fotelu. Utwory muzyczne kompletnie wydawały się nie związane z całością. Sam nie wiem czy to wina montażu, czy samej pokazywanej imprezy ale całość jest dość chaotyczna.
Kiedyś myślałem, że może to kwestia mojego postrzegania. Zakładałem, że może mi się nie podobało, a innym widzom tak. Ale patrząc na opinie w internecie na jednym z forów widzę, że nawet ci którzy uwielbiali wszelkie benefisy lecące w telewizji TVP 2 uznali ten za niewypał.
"lubie oglądać benefisy w tatrze STU. Ale oglądając
benefis "Europy" miałem nieodparte wrażenie, że program ten ( znaczy się,
benefis) był zrobiony na siłę! Nie klejące się kolejne punkty programu,
K.Jasiński wyraznie dający do zrozumienia, że "olewa" ten odcinek...."
I dziś pomówimy o jednej z najsłabszych rzeczy związanych z programem
W roku 2005 popularnymi show puszczanymi w soboty o 20.00 były benefisy związane z różnymi okazjami czy urodzinami aktora czy to z okrągłą rocznicą działalności twórczej. Z okazji 50 odcinka takiego programu doczekało się Europa da się lubić.
I taka mała uwaga. W tym artykule moim zamiarem nie jest urażanie nikogo czy niszczenie mu wspomnień. Rozumiem, że dla pracujących przy programie osób mogło to być wyjątkowe wydarzenie, które miło im się kojarzy. Jednak ja tu patrzę z perspektywy widza i oceniam to co mi zaserwowała telewizja. Bo skoro ktoś stwierdził, że coś takiego nadaje się do puszczenia widzom i będzie dla nich rozrywką to mam prawo to zweryfikować.
Program został nadany 26 marca 2005 roku w wielkanocną sobotę. Nigdy więcej go nie powtórzono. Jestem tego prawie pewien, gdyż niegdyś dość dokładnie przeglądałem telewizyjne ramówki znając je wręcz na pamięć.
Zacznę od pozytywów, bo takowe są. Czuć dość "rodzinną" atmosferę pośród ludzi, którzy złożyli się na ten sukces. To co mówił pan Jacek Cygan na początku swojego wystąpienia o Niemcu i angliku śpiewającym napisaną przez niego piosenkę to piękne słowa idealnie opisujące idee programu. Jednak im dalej w las tym gorzej.
Jednym z wielu powodów da którego ten benefis okazał się słaby to dość mocny montaż, gdzie co chwila ma się wrażenie, że coś poucinano, a całość z jednego szybko przeskakuje w drugie. Zazwyczaj w różnej maści programach montaż robi się tak, by dać widzowi coś co ma swój rytm i tworzy jakąś całość. Tu co chwila mamy wrażenie, że ledwie coś się zaczęło, a tu nagle pojawia się kolejna rzecz. Na przykład w pewnym momencie na tron siadają Steve Terret i Elisabeth Duda. Mamy chwilę gdy żartują sobie z książki Terreta (częsty motyw w programie), a potem leci piosenka, a po niej oboje siedzą już na swoich miejscach jak gdyby nigdy nic. Pamiętam ten moment dość mocno, bo jako fan pani Eli liczyłem na to iż ów program nareszcie będzie miał coś ciekawego.
Wiele jest w tym momentów, które są docenieniem czyjeś pracy i podkreśleniem tego robili dla programu, ale dla widza takie rzeczy nie są ciekawe. A przynajmniej w takiej formie. To jak oglądanie imprezy firmowej obcych ludzi.
Żarty nie były zbyt udane. Taki Grabowski o ile jako aktor jest dobry, to na kogoś kto ma opowiadać jakiś kabaretowy monolog się kompletnie nie nadaje. Tak samo wiele innych elementów, jak chociażby niby śmieszne wierszyki zapowiadające kolejnych gości do tego by usiedli na honorowym fotelu. Utwory muzyczne kompletnie wydawały się nie związane z całością. Sam nie wiem czy to wina montażu, czy samej pokazywanej imprezy ale całość jest dość chaotyczna.
Kiedyś myślałem, że może to kwestia mojego postrzegania. Zakładałem, że może mi się nie podobało, a innym widzom tak. Ale patrząc na opinie w internecie na jednym z forów widzę, że nawet ci którzy uwielbiali wszelkie benefisy lecące w telewizji TVP 2 uznali ten za niewypał.
"lubie oglądać benefisy w tatrze STU. Ale oglądając
benefis "Europy" miałem nieodparte wrażenie, że program ten ( znaczy się,
benefis) był zrobiony na siłę! Nie klejące się kolejne punkty programu,
K.Jasiński wyraznie dający do zrozumienia, że "olewa" ten odcinek...."
Cytat z tej strony
Ten program był na tyle słaby, że kompletnie zapomniałem o tym, że istniał. Przez 9 kolejnych lat żyłem w błogim wyparciu owych 75 minut, aż do 2014 roku kiedy to w przypływie wspominania programu udało mi się natrafić na informacje o nim w internecie. Wtedy wróciły dawne wspomnienia.
Patrząc na materiał widać ludzi zadowolonych, śmiejących się z tego co tam się działo i być może tylko udawali, a być może faktycznie dobrze się bawili. Jednak ja siedzący przed telewizorem widz, poświęcający w święta wieczór na obejrzenie benefisu ulubionego programu już nie. Po prostu to co zobaczyłem nie dostarczyło mi rozrywki, której się po tym spodziewałem.
Na szczęście dla mnie z 2005 roku dzień później leciał nowy odcinek (o numerze 44, bo w momencie jak puszczali benefis jeszcze wyświetlonych na antenie odcinków było 45), którym było Teraz Polska. Ten odcinek wspominam dobrze i był dla mnie pewną rekompensatą
Historia programu Europa da się lubić oczami widza (3) Sezon 3
Program rozwijał się co raz bardziej. Latem 2004 roku na dwójce leciała specjalna edycja Pytania na śniadanie z uczestnikami programu, gdzie tez opowiadali o swoich krajach. W weekendy puszczano powtórki programu, głównie z 2 sezonu.
Gdy nadszedł wrzesień na antenie pojawiły się nowe odcinki. Pojawiły się w nich nowe osoby, a z tych najistotniejszych należałoby wymienić Walentyna Jołocha, która też była pierwszą w programie reprezentantką z poza krajów Unii i które starały się o wejście do niej.
Program emitowany był w niedziele, zaś w piątki lub soboty puszczano archiwalne odcinki. Z racji, że zazwyczaj nie wiedzieliśmy który numer ma dany odcinek to dopiero dzięki spisom takim jak ten na wikipedii człowiek dowiaduje się które z nich były w danym sezonie.
Po raz pierwszy w programie pojawiły się odcinki skupiające się na jednym państwie. Pierwszym takim był odcinek 50 Ciao Italia. Następnym odcinek 54 o Wielkiej Brytanii. Także pierwszy raz program miał odcinek związany z bożym narodzeniem.
W tym sezonie też z okazji 50 odcinka pojawił się Benefis programu, ale o nim napiszę w osobnym artykule.
Sezon 3 był okresem, gdzie program był popularny, a jego uczestnicy pojawiali się w wielu różnych programach. Sam program stał się trochę słabszy. Niektórzy widzowie zaczęli wręcz odczuwać znudzenie nim. Do dziś w internecie można znaleźć dyskusje o tym, że program staje się gorszy.
Sam zresztą po części się z tym zgadzam. Choć w odcinkach nadal było sporo merytorycznej wiedzy to cała reszta zdawała się być zaledwie cieniem dobrego poprzedniego sezonu. Pomimo iż lubiłem ten program to odczuwałem, że niektóre odcinki są dość średnie.
W całym sezonie są jednak odcinki, które sobie cenie jak Teraz Polska. Dość często powtarzany odcinek w którym uczestnicy rozmawiali o Polsce. w pewnym momencie nawet pokazane zostały materiały wideo pokazujące ich ulubione miejsca w naszym kraju.
Dobrze wspominam odcinek Europa Dumna, który dość często powtarzano w późniejszych latach.
Sezon 3 był słabszy od poprzednika, jednak w kontekście całego programu nie dostałby tytułu najgorszego sezonu.
Gdy nadszedł wrzesień na antenie pojawiły się nowe odcinki. Pojawiły się w nich nowe osoby, a z tych najistotniejszych należałoby wymienić Walentyna Jołocha, która też była pierwszą w programie reprezentantką z poza krajów Unii i które starały się o wejście do niej.
Program emitowany był w niedziele, zaś w piątki lub soboty puszczano archiwalne odcinki. Z racji, że zazwyczaj nie wiedzieliśmy który numer ma dany odcinek to dopiero dzięki spisom takim jak ten na wikipedii człowiek dowiaduje się które z nich były w danym sezonie.
Po raz pierwszy w programie pojawiły się odcinki skupiające się na jednym państwie. Pierwszym takim był odcinek 50 Ciao Italia. Następnym odcinek 54 o Wielkiej Brytanii. Także pierwszy raz program miał odcinek związany z bożym narodzeniem.
W tym sezonie też z okazji 50 odcinka pojawił się Benefis programu, ale o nim napiszę w osobnym artykule.
Sezon 3 był okresem, gdzie program był popularny, a jego uczestnicy pojawiali się w wielu różnych programach. Sam program stał się trochę słabszy. Niektórzy widzowie zaczęli wręcz odczuwać znudzenie nim. Do dziś w internecie można znaleźć dyskusje o tym, że program staje się gorszy.
Sam zresztą po części się z tym zgadzam. Choć w odcinkach nadal było sporo merytorycznej wiedzy to cała reszta zdawała się być zaledwie cieniem dobrego poprzedniego sezonu. Pomimo iż lubiłem ten program to odczuwałem, że niektóre odcinki są dość średnie.
W całym sezonie są jednak odcinki, które sobie cenie jak Teraz Polska. Dość często powtarzany odcinek w którym uczestnicy rozmawiali o Polsce. w pewnym momencie nawet pokazane zostały materiały wideo pokazujące ich ulubione miejsca w naszym kraju.
Dobrze wspominam odcinek Europa Dumna, który dość często powtarzano w późniejszych latach.
Sezon 3 był słabszy od poprzednika, jednak w kontekście całego programu nie dostałby tytułu najgorszego sezonu.
czwartek, 10 listopada 2016
Historia programu Europa da się lubić oczami widza (2) Sezon 2
Drugi sezon programu emitowano w sezonie 2003-2004. Rozpoczął się on podwójnym odcinkiem o Szkole. Warto o nim wspomnieć, bo zadebiutowały tam dwie osoby, które znacznie ożywiły program i stały się dość popularne. Były nimi Martina Karlova z Czech oraz Elisabeth Duda z Francji. Obie dość często pojawiały się w tym sezonie.
Odcinek 13 czyli Wielkie manewry był pierwszym odcinkiem, gdzie nie było Steffena. W całym sezonie nie pojawił się jedynie w dwóch odcinkach programu.
W tym sezonie też ci uczestnicy, którzy pojawiali się po raz pierwszy opowiadali parę słów o sobie.Tradycja ta przetrwała do samego końca programu i może dziwić, że nie było jej od samego początku.
Warto też wspomnieć, że program miał już swoją stałą porę czyli sobota o 20.00.
Ten sezon był znacznie lepszy od poprzednika. Pojawiło się więcej humoru, a jednocześnie nadal program czegoś nas uczył. Dzięki bardziej wyrazistym uczestnikom odcinki były lepsze i przyjemnie się je oglądało. Występujący tam ludzie zdawali się być normalnymi osobami zupełnie jak my. I to jest dobra droga to promowania wszelkiej tolerancji. Pokazywanie "innych od nas" od ludzkiej strony sprawiało, że program był naprawdę interesujący. O ile poprzedni sezon bardziej skupiał się na samym opowiadaniu o różnych rzeczach, tak tu więcej było pokazania uczestników jako zwykłych ludzi, którzy sobie żartują, są sympatyczni, a jednocześnie mówią o czymś. Jak dla mnie dopiero tu w pełni rozkwitała idea tego programu.
Najcieplej wspominam te pierwsze odcinki sezonu jak ten o szkole, o sporcie czy wróżbach. Zdecydowanie tam wszystko najlepiej wypalało. Aż szkoda, że nie były one zbyt często powtarzane.
Najgorzej wspominam ostatni odcinek czyli Europa rozśpiewana, gdzie po prostu sam odcinek wydawał mi się nudny. Niby wszystko było na miejscu, ale jednak efekt finalny nieco rozczarowuje. Wtedy uważałem to za najgorszy odcinek, ale potem natrafiając na jego powtórkę stwierdziłem, że nie był jakiś bardzo zły, co jedynie trochę nudny. Poza tym później pojawiło się znacznie więcej słabszych momentów programu, ale o tym w kolejnych artykułach.
Odcinek 13 czyli Wielkie manewry był pierwszym odcinkiem, gdzie nie było Steffena. W całym sezonie nie pojawił się jedynie w dwóch odcinkach programu.
W tym sezonie też ci uczestnicy, którzy pojawiali się po raz pierwszy opowiadali parę słów o sobie.Tradycja ta przetrwała do samego końca programu i może dziwić, że nie było jej od samego początku.
Warto też wspomnieć, że program miał już swoją stałą porę czyli sobota o 20.00.
Ten sezon był znacznie lepszy od poprzednika. Pojawiło się więcej humoru, a jednocześnie nadal program czegoś nas uczył. Dzięki bardziej wyrazistym uczestnikom odcinki były lepsze i przyjemnie się je oglądało. Występujący tam ludzie zdawali się być normalnymi osobami zupełnie jak my. I to jest dobra droga to promowania wszelkiej tolerancji. Pokazywanie "innych od nas" od ludzkiej strony sprawiało, że program był naprawdę interesujący. O ile poprzedni sezon bardziej skupiał się na samym opowiadaniu o różnych rzeczach, tak tu więcej było pokazania uczestników jako zwykłych ludzi, którzy sobie żartują, są sympatyczni, a jednocześnie mówią o czymś. Jak dla mnie dopiero tu w pełni rozkwitała idea tego programu.
Najcieplej wspominam te pierwsze odcinki sezonu jak ten o szkole, o sporcie czy wróżbach. Zdecydowanie tam wszystko najlepiej wypalało. Aż szkoda, że nie były one zbyt często powtarzane.
Najgorzej wspominam ostatni odcinek czyli Europa rozśpiewana, gdzie po prostu sam odcinek wydawał mi się nudny. Niby wszystko było na miejscu, ale jednak efekt finalny nieco rozczarowuje. Wtedy uważałem to za najgorszy odcinek, ale potem natrafiając na jego powtórkę stwierdziłem, że nie był jakiś bardzo zły, co jedynie trochę nudny. Poza tym później pojawiło się znacznie więcej słabszych momentów programu, ale o tym w kolejnych artykułach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








